| Red Ball Express |
|
|
|
| Written by Marcin Baraniecki |
| Sunday, 02 October 2011 14:33 |
|
Nigdy wcześniej ani nigdy potem nie było tak gigantycznej operacji transportowej. Napisano o niej nieskończoną ilość relacji, książek, nakręcono parę filmów. Red Ball Express była wielką operacją logistyczną, którą amerykańskie władze wojskowe II Wojny Światowej zorganizowały w celu zaopatrzenia walczących wojsk. Pomiędzy 25-tym sierpnia a 16-tym listopada 1944 roku ponad 6000 trucków przewiozło przeszło 412.000 ton amunicji, żywności i paliw do walczących oddziałów. Ta operacja zadecydowała o powodzeniu Aliantów. Bez większej przesady można powiedzieć, że dzięki Red Ball Express Alianci wygrali wielką kampanię europejską! 27 sierpnia 1944 roku dowódca Pierwszej Armii USA generał Omar Bradley powiedział: „Wojska dojdą tak daleko jak to jest możliwe ale wtedy muszą się zatrzymać i czekać aż system zaopatrzenia pozwoli im na dalszy ruch”. Wszystko więc zależało od zaopatrzenia. Osławiony dowódca Trzeciej Armii – generał Georges Patton mówił na naradzie 2-go września: „Moi ludzie – jak zajdzie potrzeba – mogą jeść pasy skórzane od swoich mundurów ale moje czołgi muszą mieć benzynę! Bez nich nie możemy iść dalej na wschód!” Wszystko zaczęło się oczywiście od D-Day gdy na plażach Normandii wylądowało około 177.000 pojazdów i przeszło pół miliona ton zaopatrzenia. Paliwo, oleje i smary były składowane w pięciogalonowych kanistrach – w sumie 7 i pół miliona galonów. Ten pomysł z przechowywaniem i transportowaniem paliwa w małych kanistrach zdał później doskonale egzamin. Na razie wszystko to zalegało plaże i czekało na dalszy rozwój akcji. Ale akcja nie szła tak szybko jak przewidywano. Wojska nie mogły przełamać słynnych żywopłotów francuskich pól, które stanowiły doskonałą zaporę. Trwało to przez parę tygodni aż do końca lipca kiedy w końcu Pierwszej Armii udało się wreszcie przełamać przszkody i zrobić wyrwę w niemieckim systemie obrony. Zmechanizowane dywizje runęły przez otwarte drzwi i zaczęły w piorunującym tempie pchać Niemców w kierunku połnocno-wschodnim. Ten monstrualny wysiłek wymagał niesłychanej ilości paliw. Dla przykładu – Trzecia Armia generała Pattona spalała ponad 380.000 galonów benzyny dziennie. 7-go sierpnia jej zapasy były prawie na wykonczeniu. Patton parł jeszcze jakiś czas na wschód ale przyszedł moment, że musiał się zatrzymać z powodu braku zaopatrzenia. W Normandii ogromne zapasy paliw i żywności zalegały plaże i prowizoryczne magazyny. Wtedy właśnie, żeby te wielkie masy towarów przerzucić do potrzebujących, walczących oddziałów – rozpoczęto wielką operację transportową, którą nazwano Red Ball Express. Praca szła dzień i noc – bez przerw. Kierowcy trucków formowali małe konwoje. Trucki musiały zachowywać odstępy 60-cio yardowe i nie mogły przekraczać szybkości 25 mil na godzinę /40 km na godzinę/. Regulamin był surowy. Wyprzedzanie nie wchodziło w rachubę. Przerwy krótkie. Praca non-stop. Po zmroku truckerzy Red Ball Express mieli pozwolenie na używanie pełnych świateł a nie tak jak wszyscy inni – tzw. „kocich oczu”. Ale na tym kończyły się luksusy. Praca była mordercza. Kierowcy jeździli we dwóch. Jeden spał – albo usiłował spać, potem grzał kawę nad puszką z zapaloną odrobiną benzyny, jadł swoją porcję żywnościową „C” i palił papierosy Old Gold i Lucky Strike a drugi kręcił kierownicą i robił nadludzkie wysiłki żeby nie zasnąć. Dalekie to było od przygody i romantyzmu – bardzo dalekie – ale bez tego nieslychanego wysiłku – wielka ofensywa walczących armii utknęłaby w miejscu! Red Ball przewiózł przeszło pół miliona ton materiałów. Trwał tylko do połowy listopada ale ten czas pozwolił na odbudowanie trakcji kolejowych i położenie rurociągów, które przejęły ciężar zaopatrzenia. Podczas dwóch miesięcy pracy Red Ball Express dokonał fenomenalnej pracy transportując wszystko czego potrzebowała armia na odległość 400 mil. Dokonali tego truckerzy! Teraz parę słów o truckach, które użyto w tej operacji. A więc przede wszystkim Dodge WC 63 i 62 – 6x6. Ten truck – według opini generała Pattona – zdawał najlepiej frontowy egzamin. Trudno powiedzieć czy Patton miał jakieś podstawy, żeby wypowiadać się na temat trucków – ostatecznie był wojskowym a nie truckerem – ale Patton rzadko z kimś dyskutował. Miało być tak jak powiedział! Dodge jednak nie był w stanie zapewnić wystarczającej liczby wozów. Potrzeby uzupełniono innymi markami a wśród nich slynnym GMC CCKW, o którym pisałem przy okazji „Bazy ludzi umarłych”. To były dwu i półtonowe ciężarówki o mocy 91,5 KM. Sześciocylindrowy silnik o pojemności 269 cali pozwalał na rozwinięcie predkości 45 mil na godzinę. Taka „zawrotna” prędkość nie była nawet potrzebna. Konwoje wlokły się noga za noga – coś tak jak trucki na dzisiejszych lodowych drogach, o których już pisałem. Oprócz tego były też Chevrolety G506 no i słynne Studebakery US6 z silnikami o mocy 87 KM. Jestem pewien, że w niedalelkiej przyszłości wrócimy do tych wozów i przedstawimy ich dokładną specyfikację. Red Ball Express udowodnił bez cienia wątpliwości wartość i efektywność transportu drogowego. Jego historia była, jest i będzie nierozerwalnie związana z Wielkim Zwycięstwem Aliantów. Także po drugiej stronie – na Froncie Wschodnim – trucki miały swój nieoceniony udział w Zwycięstwie. Wrócę jeszcze do tego.
|
| Last Updated on Tuesday, 04 October 2011 20:06 |
Local Weather
17°C
Mississauga
Clear
Humidity: 59%
Wind: W at 2 mph



