Truckerskie grzechy 2. PDF Print E-mail
Written by Marcin Baraniecki   
Saturday, 17 September 2011 07:32

 

Parę tygodni temu zamieściłem tu na naszej stronie artykul zatytułowany "Truckerskie grzechy - napój życia". Myslę, ze "Truckerskie grzechy" mogą utworzyć cykl, w którym przypomnę o naszych słabościach i błędach. Czasami uświadomienie sobie swoich własnych niedostatków pomaga. Czasem warto powiedzieć o tym na głos. Tak jak alkoholik, który chce się wyrwać z kleszczy nałogu zaczyna swoją kurację od "Dzień dobry - mam na imię tak i tak i jestem alkoholikiem!"
No więc ten cykl o truckerskich grzechach ma na celu poprawę.
Oto drugi odcinek.


“Grzech pierworodny”


 Ten odcinek “truckerskich grzechow” powinien sie byl ukazac na samym poczatku cyklu bo poruszany dzis temat  legl u podstaw wszystkich zawodowych bledow popelnianych przez kierowcow.

Mowa bedzie o “matce truckerskich grzechow” – o deprecjacji zawodu kierowcy w oczach opinii publicznej.

Ze wszystkich truckerskich grzechow ten wlasnie jest najciezszy.

Chociaz napisano o nim niezliczona ilosc artykulow I rozpraw to fakt pozostaje faktem: Truckerzy truckerom zgotowali ten los!

Nasz zawod nie jest specjalnie ceniony. Trucker to jest w dosc powszechnej opinii po prostu “dumb trucker” – brudny, nieogolony, w wykrzywionych butach, wiecznie niedospany, bez rodziny, bez przyszlosci I pieniedzy. Ot – wyrzutek spoleczenstwa. Kto nic nie umie – idzie jezdzic. Taka opinia panuje dosc powszechnie – jak swiat dlugi I szeroki.

Jak to sie stalo? Co spowodowalo taka deprecjacje potrzebnego zawodu? Odpowiedz jest prosta. Sami sobie jestesmy winni. Pokolenia kierowcow, ktorzy nie szanowali swojej pracy I wykonywali ja z musu a nie z zamilowania. Nie cala wina jednak lezy po naszej stronie. Zaleznosc innych od pracy kierowcow wytworzyla pewna niechec, jakis dysonans, ktory byl swego czasu bardzo powaznie roztrzasany przez rozne autorytety. Pamietam jak jeszcze w latach szescdziesiatych sluchalem wykladu z teorii zarzadzania, na ktorym wykladowca rozwinal dluga dygresje o chamstwie kierowcow autobusow.

Nie wiem czy temat mozna bylo nazwac naukowym ale profesor przedstawial sprawe ze smiertelna powaga. Twierdzil mianowicie, ze kierowca prowadzacy wielki pojazd – a w szczegolnosci autobus pelen ludzi – czuje sie ich opiekunem, szefem, niemal wodzem. On decyduje, rzadzi, robi co chce.

Jego pasazerowie czy mozna powiedziec “podwladni” czuja te zaleznosc I skrecaja sie z nienawisci do swojego “ciemiezyciela”. Kierowca to czuje I chamieje bo tym chamstwem probuje pokryc samotnosc swojej wladzy. Zachowuje sie jak tyran nie cieszacy sie sympatia swoich poddanych a opierajacy swoja wladze na armii I policji – w tym przypadku na pojezdzie, ktorego jest wylacznym panem.

Tego typu banialuki mialy jakies uzasadnienie w polskiej rzeczywistosci lat szescdziesiatych I jej kulejacej komunikacji. Maja tez I dzis pewien udzial w powszechnej ocenie kierowcow.

Co zrobic zeby taki wizerunek zmienic? Co za pokuty trzeba odbyc, zeby ten truckerski grzech zyskal odpuszczenie? Z cala pewnoscia nie jest to sprawa, ktora daloby sie naprawic na pniu. Przede wszystkim szanujmy samych siebie. Wszystko sprowadza sie do przestrzegania – albo nie – naszej zawodowej etyki. Nie mam nic przeciwko truckersko-kowbojskiemu folklorowi. Sam od wielu lat nosze kowbojskie buty I lubie je za ich wygode. Rzecz w tym zeby wygladac czysto, miec sprawny, zadbany pojazd I nienaganne maniery.

Etyka zawodowa to nasz stosunek do pracy, ktora wykonujemy. Stosunek do klienta, pracodawcy, narzedzi, kolegow… Zeby byc z nia w zgodzie musimy kochac nasza prace. Mowie o tym przy kazdej okazji. Jesli jezdzimy tylko dla pieniedzy to wczesniej czy pozniej zaczniemy sie do niej bolesnie zmuszac: “…o cholera – juz poniedzialek – znowu do roboty!…”. Nie tedy droga! Nie mozemy dopuscic do siebie stalego stresu, ktory wczesniej czy pozniej odbije sie na jakosci naszej pracy.

Nieetyczny stosunek kierowcow do wykonywanego przez nich zawodu stal sie najzalosniejsza wizytowka calej grupy zawodowej.

Zdarzylo sie, ze przed paru laty zatrzymalismy sie w drodze z urlopu na jednym z dosc obskurnych truck-stopow we wschodniej Nevadzie. Senny truck-stop I kilkunastu nieslychanie brudnych I niechlujnych truckerow. Moja zona do dzis dnia patrzy na truckerow przez pryzmat tamtych oberwancow. Gdy probuje jej opowiadac o pieknych, czystych truckach I eleganckich kierowcach smieje sie I mowi: chyba sobie zartujesz – ja juz widzialam jak ta czystosc I elegancja wyglada!

Nic dodac nic ujac - tak reaguje znakomita wiekszosc opinii publicznej. Pewnie, ze problem nabrzmiewa I wladze, kompanie oraz zwiazki zawodowe robia wiele zeby zmienic taki stan rzeczy niemniej lata mina nim zobaczymy wyniki.

Pracujmy nad tym. Naprawiajmy to co zepsuly minione pokolenia bo tak jak wspomnialem to wlasnie jest najwiekszym truckerskim grzechem. Kto wie a moze doczekamy sie chwili gdy na liscie najbardziej cenionych zawodow – zawod “trucker” bedzie na samiutkim szczycie!!!

Szerokiej drogi Koledzy !


 






 










 

Last Updated on Sunday, 18 September 2011 12:34
 

Add comment


Security code
Refresh

Local Weather

Clear

17°C

Mississauga

Clear

Humidity: 59%

Wind: W at 2 mph